followers


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą movie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą movie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 grudnia 2012

silence.

Przez długi czas nic konkretnego na blogu się nie działo, ale mam kilka spraw na swoje usprawiedliwienie.
Po pierwsze - studia - żadna nowość, ale... przed świętami miało się zakończyć kilka projektów, w których brałam bardzo czynny udział, stąd nawał pracy i obowiązków. Na szczęście wszystkie z nich zakończyły się sukcesem! Inną częścią tego problemu jest mój licencjat, który leży i kwiczy, mimo tego, że spędzam nad nim sporo czasu.
Po drugie - zima - również żadna nowość, ale... od rana do wieczora siedzę na wydziale i nie mam kiedy zrobić zdjęć. Jak kończę zajęcia to już jest ciemno, a w ciągu dnia nie mam możliwości wyjścia w plener. Weekendy też odpadają, niestety, bo praktycznie zawsze mam zajęte i nie mogę znaleźć chwili na blogowanie. A nawet jeśli nie mam żadnych planów to nie jestem w stanie się ruszyć z domu, bo przecież pomieszkać też trzeba.

Mam cichą nadzieję, że ta przerwa świąteczna będzie aktywnie przeze mnie wykorzystana i zaowocuje kilkoma sesjami :)

Wspomniałam wcześniej o projektach, w których brałam udział i z dumą mogę pochwalić się jednym z nich - filmem. Był to warunek zaliczenia jednego z przedmiotów (zaplanowanie i zrealizowanie dowolnego projektu), my wpadłyśmy na pomysł zrobienia filmu o wydziale z lekkim przymrużeniem oka.

 
Wystąpiłam tu w kilka rolach - aktora (w sumie to mimowolnego statysty), operatora kamery, scenografa oraz montażysty. Słowem - było co robić, ale efekt jest nieziemski (przynajmniej dla mojej grupy projektowej ;) ).

n.joy!

PS. film można obejrzeć też na youtube - polecam!

wtorek, 7 sierpnia 2012

next big thing

Okeeej, tak, jak pisałam, pierwsze wygibasy longboard'owe już za mną. Siniaki pięknie zmieniają swoje kolory i cały czas bolą, niestety. Ale co zrobić - no risk, no fun.
Tym razem zamiast inspiracji wygrzebanych z czeluści sieci prezentuję film i zdjęcia prosto z mojego aparatu. Na żadnym festiwalu film się nie pojawi, co zdecydowanie usprawiedliwia jego jakość, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba :)


Do tego skromne zdjęcie, bo poobijanych nóg pokazywać publicznie nie będę, o!

fot. Łukasz Trzeciak
top: H&M

Jeśli chodzi o sport sam w sobie to jest baaardzo zajawkowy i od razu chciałoby się jeździć cały dzień. Na takie upały z jednej strony jest w sam raz, bo wiatr we włosach daje niesamowitą przyjemność i ulgę w smażeniu, a z drugiej strony jak się chce jeździć po płaskim, to dużo wysiłku człowieka kosztuje takie odpychanie się.
Zanim w ogóle wypożyczyliśmy deski miałam wiele wątpliwości, czy dam radę i nie zapoznam moich zębów z asfaltem po 5 minutach, ale okazało się, że trudno nie jest, zęby całe i jak ktoś wcześniej jeździł na deskorolce lub snowboardzie to poradzi sobie raz, dwa i będzie śmigał jak szalony :)

Jedyne, co ucierpiało podczas tej całej zabawy, to moje kolano. Teraz już ma się lepiej, ale nie zmienia to faktu, że nie możemy dojść z Łukaszem do porozumienia, w jaki sposób mogliśmy na siebie wpaść na takiej szerokiej drodze. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdybyśmy jechali z zawrotną prędkością, ale problem polega na tym, że wszystko działo się w takim tempie, że spokojnie moglibyśmy uniknąć zderzenia. Drugi szczegół, co do którego się nie zgadzamy to kierunki, z jakich jechaliśmy - ja uważam, że mieliśmy klasyczny przypadek czołówki, Łukasz twierdzi, że mu zajechałam drogę z tego kierunku, z którego on też jechał. Co do jednego z jego teorii mogę się zgodzić - drogę mu zajechałam, ale kierunku nie mogę potwierdzić. Każde z nas jest przekonane, że ma racje i tak było, jak mówi.
Dla zobrazowania dwa schematy:



I na koniec powiedzieć trzeba głośno - malarką nigdy nie byłam, nie jestem i raczej nie będę, co widać po moich bazgrołach. Sprawa kolizji pewnie pozostanie nie wyjaśniona, kolano się zagoi, siniaki znikną i za chwilę o tym wszystkim zapomnimy, choć teraz, gdy zaczynamy o tym gadać atmosfera gęstnieje :P

Ponownie zapraszam na mojego fan page'a, na którym zdecydowanie więcej smacznych kąsków muzycznych, ciekawe zdjęcia, inspiracje i odkrycia nie tylko internetowe :)

http://www.facebook.com/epasshion/