followers

wtorek, 16 lipca 2013

call me CRAZY.

Post po ponad dwóch tygodniach. W sumie mogłabym znowu ponarzekać na życie/świat/to, że nie mam się w co ubrać/na pogodę/na lato/na wakacje/na cokolwiek, ale uwaga, uwaga - nie tym razem!
 
Tym razem stwierdzę fakt. Fakt, który widać gołym okiem i aż wierzyć się nie chce, że tak właśnie jest. Otóż: jestem przepełniona fashionową (neologizm pierwsza klasa!) prostotą. Tak przepełniona, że topię się w niej i zachłystuję za każdym razem kiedy spoglądam na to, co tu wstawiam. Nie, żebym nie miała w sobie pierwiastka wariata, bo przecież jestem taka szalona... Tu przemawia przeze mnie śmiech z samej siebie. Polecam.
Ja po prostu tak już mam, że nie zakładam na siebie miliona warstw, nie robię z siebie clowna i nie chcę, żeby ludzie patrząc na mnie zastanawiali się, czy uciekłam z balu przebierańców czy innej tego typu imprezy.
Więc dzisiaj, ta dam! wow! brawa! szaleństwo w czystej postaci! czerwony top! Szał jest, dupę urywa! Oh yeah!
Taki właśnie paradoks - nie mogę wysiedzieć spokojnie w miejscu, zawsze muszę coś robić i być czymś zajęta, a z wyglądu... nuda! Flaki z olejem!

Dodam jeszcze, że baleriny w kropki już widzieliście, szary szalik również; jeansy też. I żeby nie było "a nie mówiłam?".

fot. Łukasz Trzeciak
Diverse shoes / blezer: nn

6 komentarzy:

Karolina Kolano pisze...

super szalik!

Barbara Posłuszna pisze...

połączenie narzuty i komina jest świetne! Niby dwie obszerne rzeczy, a jednak uzupełniają się wzajemnie! ;)

collection of hours pisze...

świetny komin! super wyglądasz :)

In blue jeans pisze...

Ooo, widzę, że u Ciebie też pierwsze nowości po przerwie - witaj w klubie, jak to mówią. :) Pięknie Ci w tym nie-narzekaniu, świetne baleriny! :)

Oooj, na Zakintos nie trzeba się zbytnio starać, żeby taką opaleniznę uzyskać, a bardziej starać o to, żeby w pierwszych dniach pobytu słońce nie spaliło ciała na buraczkową czerwień, więc filtr 30 musiał być, później skóra bardziej się przyzwyczaiła do greckiego słońca. :)

Nevis pisze...

Dzięki za slowa uznania! Naprawdę wiele to dla mnie znaczy :) Z maszyną mi nie po drodze hehehe :D a zabawy z igłą od dziecka lubiłam i jakoś tak mam większą satysfakcję jak uszyję coś igłą :) Buziaki, pozdrawiam :)

Bellissima pisze...

ślicznie,czerwony to zdecydowanie Twój kolor!:)